Magia ludowa

Mało kto wie, że rośliny, które powszechnie znamy z naszych ogródków oprócz tego, że ładnie wyglądają i są źródłem doznań estetycznych, to jeszcze nie tak dawno miały zupełnie inne właściwości – magiczne. Ogromny wpływ na to miała tradycyjna wiejska kultura ludowa, której sfera duchowa była nacechowana mistycyzmem i właśnie magią.

Zanim przejdziemy do samych kwiatów, warto tutaj wspomnieć o tym, że ludność wiejska, w szczególności na przełomie XIX i XX wieku, wierzyła w istnienie istot nadzmysłowych, przetrwałych jeszcze z czasów pogańskich. Te istne demony, bo trzeba je tak nazwać, zagrażały zarówno człowiekowi – jego życiu i zdrowiu, jak i działalności gospodarczej oraz dobytkowi. Jednak człowiek, jako istota rozumna, nie był wobec nich całkowicie bezbronny i wykształcił własne magiczne zachowania i narzędzia obronne. Wśród nich znalazły się rośliny, odgrywające szczególną rolę w demonologii i magii, tej białej i czarnej. To m.in. dzięki nim walka z wrogiem stała się możliwa.

Przygotowywanie roślin stosowanych w demonologii i magii wiązało się z pewnym obrządkiem. Zanim mogły się stać narzędziem przeciw siłom nieczystym, musiały być poświęcone, co jeszcze bardziej wzmacniało ich moc magiczną. Ziela (bo tak zostały nazwane przez lud) stosowane były pojedynczo bądź w postaci wianków i wiązanek z innymi kwiatami. W przypadku praktyk magicznych wybierano rośliny zasuszone. Należy tutaj wspomnieć, że posługiwano się nie tylko kwiatami, ale i drzewami czy krzewami. Wykorzystywano także naziemne części roślin i gałęzie. Właściwości magiczne nie objawiały się tylko w demonologii, ale także w leczeniu różnych schorzeń, co z wykorzystaniem roślin magicznych nosi nazwę ziołolecznictwa.

Ziela, które noszą miano roślin magicznych, to m.in. dziurawiec, przestęp, przytulia, mak, lubczyk, chaber łąkowy, pokrzywa i czosnek.

Dziurawiec na prawie całym obszarze Polski był znany, jako środek przeciwko boginkom. Chronił matki i dzieci, szczególnie w okresach przejściowych, np od narodzin do chrztu, kiedy to nosiły miano nieczystych. Dotknięcie tej rośliny przez młodą matkę było równoznaczne z utratą mocy boginek, które potrafiły wywabić kobietę z domu i porwać jej dziecko. Drugie zastosowanie dziurawca wykorzystywano przeciw czartom, czarownicom oraz złym duchom. Zasuszone ziele, święcone wcześniej w dniu Matki Boskiej Zielnej lub w oktawę Bożego Ciała, przechowywano w oborach, by ochronić bydło przez działalnością czarownic, ale też wkładano pod poduszkę i do pieluszki maleństwa (dzieciom przed chrztem, bo wtedy były najbardziej narażone).

Przestęp biały, wywodzący się od przestąpienia przykazania Bożego, ze względu na swój korzeń o niezwykłych kształtach, miał właściwości trujące i cechy diabelskie. Był wykorzystywany przede wszystkim przez czarownice w celu spowodowania utraty mleka u krów sąsiadów (do tej pory w Brennej i Istebnej podkreśla się ten fakt). Jak mówiono np. we wsiach karpackich, korzeń wymagał niezwykłej pielęgnacji i podlewania krowim mlekiem. Po dziś dzień wierzy się w magiczną moc przestępu i uważa się, że warto mieć go w swojej zagrodzie.

Przytulia za to, występująca w Karpatach, a użytkowana na Śląsku, także cieszyła się swymi właściwościami magicznymi Noszona przy sobie, chroniła przed strzygami, czartami i utopcami.

Mak zaś, pochodzący głównie z Polski południowej i południowo – wschodniej, a właściwie jego nasiona, był wykorzystywany profilaktycznie – święcony miał chronić bydło przed czarownicami. W Sądeckim, w wigilię św. Łucji lub przed wieczerzą Bożego Narodzenia, rozsypywano ziarenka maku przed oborą. Czarownica, która chciała zakraść się do obory, musiała policzyć wszystkie nasiona, lecz zanim udało jej się tego uczynić, jej pora działania mijała.

Lubczyk, jak powszechnie wiadomo także i dziś, był wykorzystywany w czarach miłosnych. Zjedzony, miał wywoływać miłość u drugiej osoby, albo przywracać tę utraconą.

Popularny chaber łąkowy, święcony w dniu Matki Boskiej Zielnej, w Sądeckim i Opolskim służył głównie ochronie krów przed czarownicami.

Z odwracających właściwości znany był przywrotnik pospolity, z którego zrobione wianuszki, święcono w ostatnim dniu oktawy Bożego Ciała. W przekazach ludowych pochodzących z Sądeckiego i Krakowskiego uważano, że dodanie do paszy dla krów trochę pokruszonego przywrotnika, powodowało u nich na nowo pojawienie się mleka, odebranego wcześniej przez złe siły.

Pokrzywa za to, czyli chwast rosnący dosłownie wszędzie, dzięki swoim liściom zaopatrzonym w parzące włoski, stosowany był jako remedium na czary, szczególnie w Beskidzie Śląskim.

Podobnie ma się sprawa z czosnkiem, warzywem znanym z nieprzyjemnego i ostrego zapachu, którego nie znosiły czarownice i inne istoty demoniczne. W Krakowskim i na Podhalu używano go, by chronić bydło i obory przed czarami.

Z właściwości magicznych i antydemonicznych, znane był także drzewa iglaste, w szczególności jodły. Na Śląsku w dniu św. Szczepana gałązkami jodły trzymanymi przez fartuch dotykano krowy mówiąc: aby takie szczęście, co oczywiście miało je zabezpieczyć przed urokami. Dodatkowo w Sądeckim, gałązka jodły służyła do bicia odmienionego przez boginkę dziecka, zawieszona na ścianie koło stajni chroniła bydło, a w razie burzy – palono ją, bo dym pozwalał rozgonić chmury burzowe. W czasach pogańskich przeciwko demonom wykorzystywano także wszelkie rośliny kolczaste. Rozrzucone po zagrodzie gałązki cierniowe w noc św Jana miały charakter odwracający. Natomiast gałązki czarnego bzu, powtykane w poszycie dachu lub porozrzucane na nim, jak w to wierzono w Łowickim, miały chronić dom przed czarownicami. W Żywieckim i Chełmskim uważano jednak, ze to właśnie przed czarnym bzem czarownica miała odbywać swe zaklęcia. Jak w to wierzono na południu i wschodzie Polski, czarny bez był siedzibą diabła i stąd miał podlegać ochronie.

Wianuszki z macierzanki, rumianku oraz rozchodnika, zaszyte w woreczek i umieszczone na piersiach śpiącego człowieka, chroniły go przed napastliwością ze strony strzygonia (w Sądeckim), a zawieszone przy drzwiach obok kropielniczki, chroniły dom i ludzi przed złem (na Mazowszu).

Podobne właściwości do wianuszków miały wiązanki ziela. Niemałą rolę w zabiegach magicznych odgrywa też święcona w całej Polsce w Niedzielę Palmową

Palma Wielkanocna. Po poświęceniu umieszczano je najczęściej za obrazami świętych, w celu ochrony domu przed uderzeniami pioruna. Używana była też jako środek odwracający przeciwko boginkom. Na Śląsku wierzono natomiast, że na diabła skuteczne jest uderzenie poświęconą palmą wielkanocną.

Rośliny, które przedstawiliśmy, odegrały w wierzeniach ludowych niemałą rolę, jako środek magiczny. Wraz z narzędziami, takimi jak rózgi i miotły, były doskonałym narzędziem w walce z wrogiem i siłami nieczystymi. Pamięć w postaci legend o wielu z nich przetrwała po dzień dzisiejszy, co sugeruje, że przypisywana im od dawien dawna moc magiczna, rzeczywiście miała miejsce.

            

Reklamy
  • Finansowanie:



    Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
%d blogerów lubi to: