Tradycje weselne

Choć czasy się zmieniają, ślub jest nadal jednym z najważniejszych dni w życiu młodych ludzi i ich rodzin. Niewątpliwie inny niż dawniej jest proces organizacji i przebieg ceremonii, lecz wciąż można doszukać się w nim wielu elementów tradycji, która dziś przeplata się z nowoczesnością.

Kwiaty zajmują znaczące miejsce w weselnej tradycji. Aby zakomunikować potencjalnym narzeczonym, że mogą startować w konkury, wieszano na tyczce przed domem panny wianek z kwiatów. Natomiast wianek panny młodej, przez długie wieki wkładany na skronie w dniu ślubu i symbolizujący dziewictwo, przeobraził się w wiązankę.

A przecież jeszcze nie tak dawno widywało się przed domami specjalne ogródki, w których panienki na wydaniu hodowały kwiaty na ślubny wianek. Rosły tam też rośliny zielone, jak lawenda, rozmaryn, mirt czy ruta, z których nawet zimą można było upleść ślubny wianuszek. Po zamążpójściu właścicielki ogródek ginął śmiercią naturalną, natomiast panienka, której nikt się nie trafił, nadal cierpliwie siała przysłowiową rutkę. Obecnie wianek w swej szczątkowej formie występuje czasem jako stroik podtrzymujący welon.

Dziś ślubny bukiet to najważniejsza ozdoba panny młodej. Powinien być on wykonany z kwiatów o jasnej barwie. Absolutnie nie wypada jednak, aby wiązanka składała się z kalii, roślina ta bowiem zarezerwowana była wyłącznie dla wieńców pogrzebowych. Zgodnie z tradycją, to pan młody odbiera kwiaty i przyjeżdża z nimi do domu narzeczonej. Zazwyczaj najpierw witają go w domu przyszli teściowie, a on czeka, aż panna młoda pojawi się ubrana w ślubną suknię. Wówczas wręcza jej bukiet, a ona wpina mu kwiaty do butonierki ślubnego garnituru.

Z wiązanką ślubną wiąże się także inny zwyczaj. Podczas weselnej imprezy panna młoda rzuca bukiet za siebie, a niezamężne kobiety powinny go łapać. Ta z panien, która złapie kwiaty, w najbliższym czasie powinna wyjść za mąż. Dawniej młoda mężatka rzucała kwiaty na oczepinach. Wówczas z głowy panny młodej zdejmowano wianek, ścinano jej długie włosy i nakładano na głowę czepek – symbol zamężnej kobiety.

Również tradycja dzisiejszego wieczoru kawalerskiego i panieńskiego (zwanego wcześniej rozplecinami) jest długa. Rozpleciny odbywały się w noc przed weselem. Do domu panny młodej przybywał orszak ze starostą weselnym, drużbą, swatami, na którego czele znajdował wodzirej z rózgą. Wcześniej druhny ozdabiały kwiatami warkocz panny młodej. Jeden z mężczyzn ściągał chustę, pod którą skrywał się bogato przystrojony warkocz i rozplatał go wyjmując ozdoby. Pan młody żegnał w tym samym czasie swoich przyjaciół, kawalerów. W tym pożegnaniu nie brały udziału kobiety. Rano pan młody pojawiał się przed domem swojej wybranki i odkupywał rózgę. Kiedy panna młoda pożegnała się z rodziną, wsiadała na udekorowany kwiatami wóz. Orszak zatrzymywany był przez szlabany i bramy zrobione z gałązek, kwiatów i słomy.

Obsypywanie młodej pary po wyjściu z kościoła jest zwyczajem znanym od wieków. Wychodzący z kościoła nowożeńców obrzuca się najczęściej ryżem, monetami, ale także płatkami kwiatów. W dawnych czasach zapraszano na obrzęd ślubny tak zwane panienki kwietne, które tuż po zaślubinach obsypywały młodą parę płatkami kwiatów, mającymi zapewnić im zdrowie i dostatek.

Reklamy
  • Finansowanie:



    Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
%d blogerów lubi to: