Malarstwo na szkle

Wykonywania obrazów na szkle zadomowił się najlepiej na Śląsku i na Podhalu, można domniemywać, że tam, gdzie w pobliżu były huty szkła lub przybywali wędrowni handlarze. Wyrób obrazów wymagał sporych umiejętności, trzeba było samodzielnie przygotować spoiwo, farby kryjące, opanować szczególny cykl malowania. Malarstwo na szkle rządzi się innymi prawami niż malarstwo tradycyjne. Malowidło umieszczano na odwrotnej tafli szkła. Najpierw powstały takie elementy jak róż na policzkach, wypełnienie szat, później ręce, suknie, a na końcu tło. Następnie określone elementy pokrywa się warstwą farby prześwitującej i dopiero później – warstwą farby kryjącej. Charakteryzowały się żywą kolorystyką, dlatego bardzo chętnie ozdabiano nimi domy. Na Podhalu wieszano je w rzędach, na ozdobnej półce drewnianej, zawieszanej  pod powałą, na wprost wejścia. Obrazy były lekko odchylone od ściany ku górze.

Malarze na ogół posługiwali się szablonami,  bardzo często w pracach przedstawiano świętych, w ogóle bądź bardzo rzadko eksponowanych w praktykach kościelnych.

Czasem zamiast podkładu rysunkowego, dawano odbitkę drzeworytu, wzbogacał go kolorowy ornament, malowany bezpośrednio na szkle.

Nie jest znany sposób rozprzestrzeniania się obrazów na szkle w Polsce. Im dalej od Podtatrza, tym stylistyka się zmienia.
Wyróżnić można kilka grup obrazów, np. żółto-białe, „chińskie” na Orawie, czy też „nasze” na Orawie. W rzadziej występujących dziełach z okolic Sandomierza, Lublina czy Kaszub, widać bardziej prymitywne, samodzielne tworzenie scen, inne wzorce dekoracji czy tematykę

Na Podhalu chodziło głównie o dekoracyjność motywów, gdzie często główny temat obrazu był przytaczany przez bogate dekoracje kwiatowe, stanowiące ramkę, ale też  obecne na szatach postaci. Bardzo chętnie używano do tego ognistych kolorów, kulistych  pąków, roślin, drzewek.

Długo nie dostrzegano piękna malowideł na szkle, dopiero na początku XX w. zaczęto patrzyć na obrazy, rzeźbę, drzeworyty jako na dzieła sztuki. Dla wielu z nich było jednak za późno.

Idea malowania na szkle odżyła w czasach powojennych, w kilku niezależnych środowiskach, w Zakopanem podjął ją malarz Gwidon Krzysztof Miklaszewkski, Helena Roj-Kozłowska, która z polecenia Ministerstwa Kultury prowadziła kursy dla góralskich dzieci. Jej najciekawszym uczniem był Jan Jachymiak, zwany Picassem Podhala, tworząc odważne, nieco dziecinne i awangardowe. W Zakopanem pojawiła się również inicjatywa pani Heleny Średniawy z Muzeum Tatrzańskiego i w 1968 roku odbył się tam I kurs malarstwa. Z organizowanych w latach 60-tych kursów wyszło niemal 300 osób malujących „po dawnemu”.

  • Finansowanie:



    Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: